środa, 13 czerwca 2018

Urlop 2018 - Zmiana planów, zwiedzamy w Siedlęcinie

Bardzo zależało nam na zwiedzeniu zamku Chojnik. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Od rana padało i nic nie wskazywało na to, że ten stan się zmieni aż do następnego dnia. Ufając prognozom pogody, tym internetowym, nie pogodynkom stacji tv, postanowiliśmy objechać okolicę samochodem. Szukaliśmy miejsca gdzie będziemy mogli wejść, zwiedzać i być pod dachem.

Wybór Książęcej Wieży Mieszkalnej w Siedlęcinie okazał się bardzo trafnym wyborem [Izabela: Tak, kochany mężu, zawsze dokonuję trafnych wyborów, a moje decyzje cieszą resztę rodziny :)] Obiekt posiada własny darmowy parking. Przed obiektem pozostają stare zabudowania gospodarcze. Widać, że wymagają gruntownego remontu. W międzyczasie deszcze ustaje na chwilę. Przed wejściem do wieży rośnie przepiękna, bardzo rozłożysta lipa. Jak się okazuje jest to lipa sądowa, pod którą jak sama nazwa wskazuje miały odbywać się rozprawy sądowe. Jak miało to przebiegać i czy faktycznie takie procesy miały miejsce pod tą lipą? Obwód lipy wynosi około 480 cm (znalazłem wzmiankę, że kiedyś wynosił on 700 cm). Drzewo w swojej wysokości ma sięgać 18 m, a jego wiek został oszacowany na około 200 lat.


Kilka słów o wieży. Wybudowana około 1314, na polecenie Henryka I - księcia jaworskiego. Materiał wykorzystany do budowy to kamień. Ciekawa jest też etymologia nazwy wieży - książęca czy rycerska? Nazywać ją od tego kto ją wzniósł, czyli księcia, czy też od tego kto ja później zamieszkiwał? Dość ciekawy artykuł znajduje się na oficjalnej stronie zabytku.

Bierzemy chustę do noszenia młodszego, aparaty i inne sprzęty i ruszamy. Z oddali słyszymy klimatyczną muzykę, a u wejścia do wieży, po ubu stronach mostka przywitały nas starodawne przedmioty, typu naczynia gliniane, jakieś kamienie i inne elementy, zapewne znalezione i wydobyte podczas prac archeologicznych.
Wchodząc do obiektu po drewnianym moście widzimy pierwsze efekty prac archeologicznych. Wszystko widoczne poniżej poziomu gruntu. Widać, że są to stare fundamenty wieży, na których stoi dziś obecny obiekt. Więcej na ten temat możecie poczytać na stronie wiezasiedlecin.pl/archeologia.


Jesteśmy wewnątrz zabytku. Po opłaceniu biletów oraz zakupie kilku gadżetów zwiedzamy pierwszą salę. Tu również widać efekty prac archeologicznych. Zdemontowana podłoga odsłania dawne elementy wieży. Na ścianie widoczny jest schemat zmian jakim ulegała wieża.

Ruszamy dalej. Na niewielkim dziedzińcu rośnie kolejna lipa. Widok nieprzeciętny. Jest mniejsza od swojej siostry bo osiąga zaledwie 280 cm w obwodzie i około 15m wysokości. Wiek oszacowany na około 150 lat.

Do wnętrza samej wieży (wcześniejsza część obejmowała fragment mieszkalny obiektu) prowadzą kamienne schody znajdujące się właśnie na dziedzińcu. Na pierwszej kondygnacji znajdują się kamienne elementy zamku oraz przedmioty pochodzące z wykopalisk. W jednej z sal widać kolejne odkrywki archeologiczne.

[Okazuje się, że nasza starsza pociecha dostaje emesis o treści soczków i chipsów. Okropni rodzice karmią go normalnymi śniadaniami i ciepłymi obiadami. Są tacy okropni bo zabraniają diety opartej na śmieciowym jedzeniu. No, czasem rodzic ulega natarczywej dziatwie i jaki tego skutek? Efektem jest to, że tata sprząta zabytkowe posadzki a dziecko raczy się ciepłą herbatką w cieniu lipy sądowej. Z tego miejsca bardzo chcieliśmy przeprosić za kłopot oraz podziękować Pani, która pomogła nam doprowadzić młodego człowieka do dobrego stanu. Herbata pomogła, bo zaraz po wyjeździe z parkingu był jak nowo narodzony. Oczywiście dziecię stara się wrócić do swojej "diety". Najgorsze jest to, że złapałem ten nieszczęsny moment na filmie... ble]
Wracamy do zwiedzania. Młody na chwilę zapomina o problemie z brzuchem. Zauważa wykusze na latryny. Za każdym razem przypomina nam, że już "takie coś" widział, wie co to jest - to są takie zabytkowe muszle klozetowe. W sumie ma rację. Cieszy fakt, że dziecko zapamiętuje nawet takie nietypowe detale. Sam pamiętam, że będąc młodym zaciekawił mnie średniowieczny system sanitarny.

Na jednej z kolejnych kondygnacji widzimy ścienne polichromie, które powstały w 1346 r. Nie będę się wdawał w rozpisywanie na temat techniki ich wykonania bo się na tym nie znam. Przedstawiają one rycerza sir Lancelota. Wybrane fragmenty z życia słynnego rycerza, odrestaurowane dziś cieszą oko swoją wielobarwnością.
Docieramy do ostatniej kondygnacji, do poddasza. Dość wysoko osadzona kalenica oraz cała misternie utkana więźba dachowa robi niesamowite wrażenie. Ciekawskim polecam zabranie mocnej latarki. Oświetlona konstrukcja robi jeszcze większe wrażenie. Widok przez okna jest przepiękny...


Kończymy zwiedzanie. Udajemy się do auta i ruszamy w drogę. Jeszcze tego samego dnia... ale o tym w kolejnym wpisie. Pozdrawiamy!

W obiekcie jest toaleta.

Informacja ze strony wiezasiedlecin.pl:
"Bilet normalny kosztuje 7 zł, bilet ulgowy emerycki 6 zł, bilet ulgowy dla uczniów i studentów 5 zł (w tym zwiedzanie rezerwatu archeologicznego). Dla dzieci do lat 4 wstęp wolny."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz