Zdrowy rozsądek

Wielu z nas obserwuje beztroskę i nieodpowiedzialne zachowanie turystów. Spacer do Morskiego Oka czy wspinaczka na Giewont w klapkach? Takie i podobne informacje słyszeliśmy nie raz w radiu czy telewizji. Grzeszków jest wiele. Postaramy się przedstawić kilka zasad wynikających ze zdrowego rozsądku, które ułatwią życie nie tylko turystom.
  1. Zanim wybierzesz się na wycieczkę lub na zwiedzanie wybranego obiektu, sprawdź czy jest on aktualnie udostępniony zwiedzającym.
    Osobiście przytrafił nam się przypadek, gdzie muzeum miało aktywną stronę internetową. Podawało terminy imprez okolicznościowych. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że muzeum już od dawna nie istnieje... Po kilku telefonach okazało się, że muzeum zostało zamknięte, nikt nie wie kto jest właścicielem, nikt nie chce przyznać się dlaczego strona internetowa działa a muzeum zniknęło... mea culpa, mea maxima culpa.
  2. Zapoznaj się z ograniczeniami dojazdu do danego obiektu.
    Przykład: promy w Świnoujściu. Miasto posiada trzy możliwe drogi dojazdu do centrum miasta. Przeprawa promowa Karsibór, przeprawa promowa Bielik oraz dojazd przez Niemcy (Ahlbeck). Oczekiwanie w kolejce do promu wynosi czasem od 20 minut do kilku godzin w sezonie letnim. Niestety wielu z turystów lekceważy fakt, że przeprawa promowa Bielik jest dostępna tylko dla mieszkańców miasta Świnoujście, posiadających odpowiednie przepustki lub rejestrację ZSW. Turyści ustawiają się w kolejkę, czekają, rozczarowują się gdy kierujący ruchem odsyła ich na przeprawę Karsibór. Groźby, prośby, lamenty, wzywanie Policji na nic się nie zda. Przed promem stoi wielki, żółty znak informujący w trzech językach, że z przeprawy mogą korzystać tylko mieszkańcy. Czytanie ze zrozumieniem.
  3. Pamiętaj, że obiekt, który będziesz zwiedzał może być zabytkiem. W takich miejscach należy przestrzegać określonych zasad.
    Czytanie każdego regulaminu może wydawać się nudne. Jednak zawsze staram się porozmawiać chwilę z osobą sprzedającą bilety lub pilnująca obiektu. Pytam czy wszędzie można wchodzić, czy są miejsca z ograniczonym dostępem, niebezpieczne dla dzieci, itp. Chwila rozmowy powoduje, że większość właścicieli obiektów traktuje cię poważniej. Podczas takiej rozmowy można się dowiedzieć ciekawych historii.
  4. Nie przyjmuj pozy omnibusa.
    Zauważyłem, że wielu przewodników nie lubi przemądrzałych turystów, którzy lubią wtrącać w każde zdanie swoje mądrości. Może minąłeś się z powołaniem i wiesz wszystko o danym obiekcie. Ale nie podważaj autorytetu przewodnika. Nie wprowadzaj chaosu w informacje, które przekazuje. Osobiście przyjąłem zasadę podnoszenia ręki, tak jak robiło się to w szkolnej ławce - lub czekam, aż przewodnik powie, że "przechodzimy do kolejnego eksponatu" - słowo "przepraszam", czekam na "słucham" i pytam. Osobiście byłem świadkiem, gdzie jeden z turystów (typowy mirek wszechwiedzący, specjalista od niedzielnego grilla) wtrącał w każde zdanie przewodnika swoje mądrości. Przewodnik zadał mu kilka pytań z błędnymi informacjami - wszechwiedzący pan twierdząco potwierdzał. Na co pan przewodnik stanowczym tonem powiedział, że "g... prawda, nie znasz się to nie przerywaj i nie odzywaj się". Pana turystę zalała purpura na twarzy.
  5. Zadbaj o podstawowy sprzęt, który pomoże ci w zwiedzaniu.
    Mimo, że wiele obiektów jest dobrze zagospodarowanych. Posiadają wyznaczone kierunki zwiedzania, zabezpieczone się balustradami posiadają oświetlenie, itp., to i tak może się okazać, że zwykłą latarka będzie zbawieniem. Sam ostatnio się przekonałem, że w jednym z zamków podczas zwiedzania baszty obronnej jednym oświetleniem było to naturalne wpadające przez otwory strzelnicze - na szczęście współczesne telefony są wyposażone w budowane latarki. Przykro mi jednak było gdy w jednym z lochów zamkniętych kratą zasięg latarki telefonu nie pozwalał na dostrzeżenie tego co jest na dnie.
    Podobnie wygląda sprawa z ubiorem. Albo zwiedzasz ruiny zamku, albo jedziesz tam na pokaz mody. Zwykłe obuwie, adidasy, dobrze wiązane, tradycyjny trampek jest o wiele lepszy niż klapki japonki i skręcone nogi, połamane palce czy inne urazy. Takich miejsc nikt nie sprząta z odkurzaczem w ręce, ubranie zawsze ulegnie zabrudzeniu - białe koszulki, spodnie, garnitur czy spodenki "na kant" nie zdadzą egzaminu (pamiętaj jednak, że w obiektach kultu religijnego nie wypada wchodzić jak na dyskotekę czy zbiór truskawek na polu.
  6. TEKST

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz